|
Pomimo, że ludzki mózg ma w tym zakresie o wiele większe możliwości niż mózg najinteligentniejszych zwierząt (i dlatego ten przykład ma zastosowalność tylko częściową), niemniej można się chyba zgodzić z poglądem, że zwierzęta myślą konkretami — jakimiś ciągami wyobrażeń o charakterze niewyrazowym. Możliwe zresztą, że te z nich, które ściśle współżyją z człowiekiem, kojarzą w pamięci określone wyrazy mowy ludzkiej z określonymi sytuacjami czy też osobami i przedmiotami. Wskazują na to odezwania się papug i innych „mówiących" zwierząt, a także zachowania licznych zwierząt nie mówiących, takich jak chociażby psy, koty i małpy. Ale, niezależnie od tych adekwatnych odezwań, naśladowanie urywków mowy ludzkiej może mieć dla gadających zwierząt znaczenie sygnałów kontaktowych. Ptak często wita człowieka głosem i słowami, jakimi ów człowiek zwykle jego właśnie wita, np. jego ptasim imieniem. Imitowanie odezwania przyjaznego partnera należałoby zatem uznać za najprostszą formę wszelkiego dialogu podtrzymującego więź międzyosobniczą. I w tej postaci dialog może być jednak także nieprzyjazny, np. wtedy, gdy dwa samce tego samego gatunku głosem dają sobie znać, że roszczą pretensje do tego samego terytorium. Jeśli człowiek imituje głos samca wilgi, kocura czy też jelenia na rykowisku, może zwabić do siebie zamieszkujące dany rejon zwierzę, które uzna w nim rywala i będzie chciało przegnać go precz. Do niedawna powszechnie panował pogląd, że tworzenie ogólnych abstrakcyjnych pojęć jakichś kategorii przedmiotów jest już jednak domeną umysłu wyłącznie ludzkiego. Pogląd ten okazał się niezupełnie uzasadniony, jako że przy rozpoznawaniu obiektów zwierzęta potrafią pomijać cechy mało istotne, zależne od aktualnych okoliczności, reagując jednak na te właściwości, które tym obiektom są wspólne, a więc składają się na ich ogólne pojęcie. Tak więc ptak potrafi „wyabstrahować istotę" owada, którego chce zjeść, bez względu na to, czy dostrzega go w całości czy częściowo i w jakim ustawieniu. Niemniej jednak, może z wyjątkiem niektórych zwierząt zżytych z człowiekiem, są to najprawdopodobniej pojęcia nie nazwane, tworzone raczej intuicyjnie niż wskutek przemyślenia. Chociaż, wobec niemożności bezpośredniego porozumienia, nie sposób tego twierdzić zupełnie kategorycznie, wydaje się jednak — jak dotąd — wysoce wątpliwe, aby jakiekolwiek zwierzę potrafiło myśleć w kategoriach dalszej przyszłości, a również posługiwać się i w ogóle tworzyć pojęcia abstrakcyjne, nie związane z żadnym znanym mu obiektem czy zjawiskiem. Niedostępne jest mu więc budowanie ciągów myślowych, których sensownymi członami byłyby takie pojęcia, jak np. sprawiedliwość, tautologia, absurd, myślenie, zło i dobro, introspekcja. Wydaje się też nieprawdopodobne, aby jakiekolwiek zwierzę mogło pomyśleć o sobie „myślę, że myślę", „sądzę, że nie mam racji", „za miesiąc wyniosę się stąd" — bądź też aby, zwątpiwszy w swe własne istnienie, samo siebie przekonało argumentem „myślę, więc jestem". |
| Leave a Comment: |