Genialny wynalazek - i nie bez powodu zwany Hu-man Beatbox czy
Human Orchestra. Bo i jak inaczej zrobiæ szybki, spontaniczny „koncert" lub zatañczyæ na g³ównej ulicy Nowego Jorku,
je¶li nie do beatboxera, imituj±cego automat perkusyjny (czyli Beatbox w³a¶nie)? Zw³aszcza, gdy nie ma gdzie pod³±czyæ siê do pr±du? Mo¿na by oczywi¶cie zrobiæ to do podk³adu z Ghetto Blastera (du¿ego, napêdzanego bateriami radia tranzystorowego), ale... to ju¿ nie to samo. Na p³yty strasznie du¿o beat-boxu nie trafi³o (brzmia³ zbyt surowo i radykalnie?), choæ ka¿dy pewnie kojarzy Doug E. Fresha czy Biz Markiego. Zanik³, kiedy hip-hop wyparty zosta³ przez rap, przez wiele,
wiele lat by³ praktycznie niewidoczny, a¿ w koñcu powróci³, reaktywowany przez
takich luminarzy jak Rahzel czy Killa Kela - tym razem ju¿ jako prawdziwa Sztuka przez du¿e „S". I naprawdê NIC na ¶wiecie nie cieszy ucha tak, jak kiedy w jednym utworze zejd± siê razem dobry did¿ej, dobry emce i dobry beatboxer...
Posted at 04:24 am by pani